Rowerowy zawrót głowy w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich – cz II.

Rzeki dla rowerów – to popularne ostatnio hasło. Na Mazurach możemy zaproponować jego odmianę: Jeziora dla rowerów. Jazda rowerem w pobliżu pięknych jezior jest przecież co najmniej równie atrakcyjna. Największe nasze naturalne zbiorniki, Mamry i Śniardwy, stwarzają ciekawe możliwości wycieczek – z najbardziej atrakcyjnym objazdem naokoło. O Mamrach pisaliśmy nie tak dawno, więc dziś parę słów o trasie wokół największego jeziora w Polsce – Śniardwy. Okrężna droga daje możliwość rozpoczęcia jej w dowolnym miejscu.

To może zaczniemy od sławnych Mikołajek? Kierunek: Wierzba i Popielno. Pierwszą atrakcją na trasie jest prom na linie przez jezioro Bełdany – jedyny czynny na jeziorach mazurskich. Należy wziąć jednakże pod uwagę to, że prom ten działa tylko w sezonie turystycznym. Przed nami decyzja, czy wracamy na zachodni brzeg jeziora Bełdany i jedziemy przez Kamień do Rucianego, czy też skracamy sobie drogę, omijając to miasto. Piękna Puszcza Piska daje możliwości relaksu oraz popływania w jeziorze – i to w kilku miejscach. Ciekawe atrakcje w Rucianem-Nidzie jednak skłaniają do przejazdu przez to miasto. Warto obejrzeć tu co najmniej dwa miejsca. Pierwsze to wyłuszczarnia nasion szyszek z końca XIXw. Wciąż czynna, dostarcza nasion pięknych drzew Puszczy Piskiej (www.maskulinskie.bialystok.lasy.gov.pl). Gdy zdecydujemy się już opuścić kurort, po drodze zobaczymy jedną z trzech mazurskich śluz – Guziankę (www.atrakcje.mazury.pl/miejsce/sluza-guzianka). Warto popatrzeć, w jaki sposób funkcjonuje to urządzenie hydrotechniczne.

Przed nami 10 kilometrów jazdy przez Wejsuny, by znów popatrzeć na Śniardwy. Gdy będziemy w Niedźwiedzim Rogu, roztoczy się przed nami piękna panorama z dwiema dużymi wyspami – Czarcią i Pajęczą. Na Czarciej od końca XVIII w. istniał Fort Lyck. Jezioro jest w tym miejscu płytkie i trzeba brodzić, żeby dotrzeć do miejsca, w którym da się popływać.
Jadąc prawie cały czas leśną drogą, dotrzemy do Pisza – miasta mazurskiego z dość bogatą historią. Warto odwiedzić Muzeum Ziemi Piskiej (www.muzeumziemipiskiej.pl), by na przykład dowiedzieć się, że w okolicy funkcjonowała spora huta żelaza z wielkim piecem. Z nieczynnej wieży wodnej – przerobionej na punkt widokowy – podziwiać można ogrom mazurskich lasów oraz planować inne wycieczki rowerowe po Puszczy Piskiej.

Jeżeli hasło „Jeziora dla rowerów” nam się podoba i lubimy oglądać zabytki techniki, to z pewnością powinniśmy zobaczyć kolejną z mazurskich śluz – Karwik (ww.mazury.info.pl/atrakcje/karwik). Położona na najdłuższym mazurskim kanale, liczącym ponad pięć kilometrów, umożliwia żeglugę ze Śniardw na drogi wodne całej Europy – przez Pisę, Narew i Wisłę. Stąd da się dopłynąć nawet do Berlina i Paryża! Niestety, będziemy wracać kilka kilometrów tą sama drogą. We wsi Jeglin przejedziemy nad Kanałem Jeglińskim i – po kilku kilometrach – znów znajdziemy się nad brzegiem Śniardw. Przejeżdżając przez mazurskie wsie – Szczechy Wielkie i Zdory – dojedziemy do ujścia rzeki Białoławki. Patrząc na nią, warto zwrócić uwagę na tamę i jaz, znajdujące się przy ujściu ze Śniardw. Poziom wód tego największego jeziora w Polsce (113 km2) utrzymuje się właśnie tam. Ze zdumieniem zdamy sobie sprawę z tego, że obecny kształt jezior mazurskich jest w dużym stopniu rezultatem działalności człowieka. Gdyby nie tama i jaz, Śniardwy byłyby sporo mniejsze.

Przed nami Nowe Guty. Jeszcze nie tak dawno były małą, spokojną wioską mazurską. Dziś przeistaczają się w kurort – a wszystko to z powodu prawdopodobnie najpiękniejszego widoku na Śniardwy. Przeciwległy brzeg oddalony jest o około 15 km. Plaża z płycizną, ciągnąca się dziesiątki metrów, zachęca do kąpieli w ciepłej wodzie. Z tego miejsca zachody słońca na Mazurach wyglądają najwspanialej.

Ruszajmy! Przed nami jeszcze kilkadziesiąt kilometrów, tym razem w większości po północnym brzegu jeziora. W dużej wsi Okartowo warto zajrzeć do wnętrza niepozornie wyglądającego kościoła, by zobaczyć malowidła. Choć nie mają setek lat – powstały w XX wieku – są zachwycające.

Jeżeli starczy nam sił i zainteresowania, to pod koniec trasy możemy zobaczyć ptactwo wodne w rezerwacie przyrody Jeziora Łuknajno. Warto wejść na jedną z wież widokowych, by posłuchać ptaków. Właśnie tak – posłuchać odgłosu dobiegającego z trzcin oraz popatrzeć na liczne łabędzie nieme bytujące na jeziorze.
Jeszcze tylko pięć kilometrów i zamkniemy pętlę wokół jeziora w Mikołajkach.

Na zakończenie kilka informacji praktycznych. Trasa wiedzie rozmaitymi drogami o bardzo różnym standardzie, od wysokiej jakości asfaltu, przez bruk, aż po szuter (autor zna trasę z własnego doświadczenia). Na niewielkim odcinku jest wydzielona droga dla rowerów. Tylko nieliczne, krótkie fragmenty charakteryzują się dużym ruchem samochodowym. Na trasie nie trzeba martwić o posiłki czy zakupy w sklepach, nawet w dni wolne od handlu. Do pokonania jest około 90 km. Wprawiony cyklista trasę przejedzie w jeden dzień. Ci, którzy chcą zwiedzić wszystkie atrakcje, powinni przeznaczyć na to co najmniej dwa dni i zaplanować nocleg.

Marian Jurak

Może Cię także zainteresować /You may be also interested in

Uwaga ! Love W_M używamy ciasteczek ! Kontynuując przeglądanie tej strony, zgadzasz się na to z premedytacją ! [Więcej]

Serwis nie zbiera w sposób automatyczny żadnych informacji, z wyjątkiem informacji zawartych w plikach cookies. Pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) stanowią dane informatyczne, w szczególności pliki tekstowe, które przechowywane są w urządzeniu końcowym Użytkownika Serwisu i przeznaczone są do korzystania ze stron internetowych Serwisu. Cookies zazwyczaj zawierają nazwę strony internetowej, z której pochodzą, czas przechowywania ich na urządzeniu końcowym oraz unikalny numer. Klikając przycisk "Akceptuję" oświadczasz że się na to zgadzasz !

Zamknij