Tomasz Zubilewicz

Categories ❤W_M

Często odwiedza Pan Warmię i Mazury? Jak zaczęła się Pana przygoda z naszym regionem?

To trudne pytanie, bo skłania mnie do wniosków dla mnie nieprzychylnych. Zdaję sobie sprawę, jak wielkim bogactwem dla nas są tereny Polski Północnej ukształtowane przez lodowiec, jak wielce interesujące są losy i aspekty historyczne tych ziem, a ja tak rzadko odwiedzam ten zakątek kraju. Pierwsze moje wspomnienia sięgają lat 70-tych poprzedniego wieku, kiedy to jako harcerz 242 WDHiZ (Warszawska Drużyna Harcerzy i Zuchów) spędzałem wakacje na obozach. Każdego roku był to miesiąc spędzony w lesie wraz z paczką kolegów z klasy, gry, zabawy, przygody i barwne wspomnienia. Wyprawy po leśne runo, noce w szałasie poza obozem, dziki blisko naszych namiotów czy piesze rajdy po okolicznych miejscowościach. To wszystko pozostaje w głowie do dzisiaj. Z przyjemnością przeglądam wirtualne mapy Warmii i Mazur, przypominam sobie wspólne zdjęcia, odwiedzam miejsca, jeziora, miasta, gdzie bywałem przed laty. Jedne z najwspanialszych wakacji spędzonych nad jeziorami to rok 1992 i moja praca przez cały sezon w ośrodku wypoczynkowym w Spychowie na południu Mazur. Upalne dni, mecze siatkówki z drużyną pola namiotowego, wieczorne wspólne oglądanie meczy reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie i srebrny medal naszej drużyny. Do dzisiaj spotykają mnie w Warszawie urlopowicze z tamtego roku i przypominają owe wakacje. Jeśli tylko czas pozwala, to zawsze podążam na Mazury lub Warmię przez Spychowo, tylko i wyłącznie po to, by zatrzymać się w lesie, spojrzeć na jezioro i pooddychać leśnym powietrzem. Ośrodek wypoczynkowy istnieje do dzisiaj!

Co na Warmii i Mazurach najbardziej Pana fascynuje?

Jako geograf uważam, że największym skarbem Warmii i Mazur jest rzeźba terenu. Lodowiec (dzięki Ci Najwyższy, że czasem klimat się oziębia), który formował ten obszar pozostawił po sobie niesamowicie zróżnicowaną rzeźbę terenu, wiele zagłębień bezodpływowych, wijące się w nieprzewidywalny sposób małe rzeki i strumienie. I to wszystko jest możliwe do zaobserwowania na niewielkim obszarze i pozostaje do odkrycia. Rzecz niepojęta, biorąc pod uwagę olbrzymie obszary leśne i uroczo położone miejscowości. Często podążam do Gdańska i jeśli mam odrobinę wolnego czasu, celowo wybieram trasę „krajową siódemką” tylko po to, by po raz kolejny spojrzeć na wzniesienia morenowe i jeziora w okolicach Woli Rychnowskiej, a przy okazji zatrzymać się na zupę rybną w Ostródzie (przyp. red. – w restauracji Trattoria La Riva w Hotelu Willa Port), a drugiego rybnego dania skosztować w Pasłęku (przyp. red. – Smażalnia Okoń). Historia to drugi ważny powód, dla którego trzeba odwiedzić ten zakątek Polski. Na szczęście jeszcze nie wszystko zostało opisane, każdy mój pobyt wnosi coś nowego top article. II wojna światowa od kilku lat przyciągała moją uwagę, ale od kilkunastu miesięcy przeglądam także informacje związane ze średniowieczem. Koncentruję się na miejscach związanych z Mikołajem Kopernikiem i na tym, co dobrego na tych ziemiach zdziałali Krzyżacy. Podczas moich „podróży pogodowych” spotkałem wielu zapalonych historyków, którzy stale odkrywają nowe fakty i ciekawostki. Z wielkim zapałem opowiadają o tym przed kamerą. Rozmawiam z nimi także długo po tym, jak już zakończymy nadawanie prognozy. Te rozmowy mogą trwać tygodniami.

Dlaczego?

A czy wiesz Drogi Czytelniku, że obrotowy most w Giżycku mimo, że mamy już XXI, nadal jest obsługiwany ręcznie poprzez kręcenie korbą. 50 lat temu ówczesne władze zdecydowały się na napęd elektryczny. Drgania konstrukcji ważącej ponad 100 ton doprowadziły jednak do zniszczeń w nadbrzeżu. Od 1993 roku ponownie most obracany jest siłą mięśni ludzkich. Z kolei polski malarz Julian Fałat przez kilka lat był nadwornym malarzem Cesarza i Króla Wilhelma II i opisywał jego osiągnięcia podczas polowań w Puszczy Romnickiej. To wyjątkowe miejsce, a drzewostan puszczy budzi podziw. Jeśli do tej pory tam nie byliście, to czeka was jeszcze wiele doznań. W Puszczy Romnickiej spędzałem także czas na obozie harcerskim w 1976 roku. Pamiętam jak po nocach słuchaliśmy na warcie radiowych doniesień z Olimpiady w Montrealu i kibicowaliśmy drużynie Kazimierza Górskiego. Każdego ranka nocny wartownik stawał się najważniejszym źródłem informacji sportowych dla całego obozu.

Czy są jakieś miejsca, atrakcje, produkty związane z naszym regionem, które szczególnie Pan lubi i polecałby odwiedzającym tę krainę turystom?

Zdecydowanie, bez zastanowienia polecam kanał łączący Ostródę z Elblągiem. 11,5 godziny spędzone na tej trasie to idealna okazja do wypoczynku oraz zapoznania się z cechami mazursko-warmińskiego krajobrazu, poznania historii tych ziem, ale przede wszystkim do podziwiania chyba jedynego na świecie zabytku sztuki hydrotechnicznej w postaci pochylni. Zadziwiające jest to, że tak mało polskich turystów rusza tym wodnym szlakiem. A cały kanał to według mnie jedna z największych atrakcji turystycznych w Polsce! Niektóre pochylnie zasilane są prądem z turbiny wodnej – to przykład, jak wykorzystywano siły natury dla potrzeb ludzkich i to w XIX wieku. Kto jeszcze nie płynął tym wodnym szlakiem, niech koniecznie zabierze ze sobą mapy, aparat fotograficzny i lornetkę. Przygoda nie do zapomnienia! (piszemy o tym na str. 72-73) Jako mieszkaniec dużego miasta polecam czynny wypoczynek w ciszy i spokoju na spływach kajakowych. Bobry, ptaki, ryby, motyle, całkiem dobrze rozplanowana sieć wypożyczalni kajaków, brak stresu, pośpiechu i czasem brak zasięgu telefonii komórkowej – to elementy wypoczynku dla mnie najważniejsze. Trasy wodne mają jeszcze jeden inspirujący akcent – zawsze chcemy zobaczyć, co jest za najbliższym meandrem rzecznym – to jest ten element, który sprawia, że ciągle chce
nam się wiosłować i płynąć dalej. Jednej, konkretnej ulubionej trasy nie mam, choć w ubiegłym roku pozytywnie zaskoczyła mnie rzeka Łyna, przepływająca również przez Lidzbark Warmiński. Zawsze wrzucając kajak na wodę mam nadzieję, że najlepsze chwile są przede mną.

I na koniec – nie może zabraknąć pytania związanego z pogodą! W czasie jakiej pogody Warmia i Mazury urzekają Pana najbardziej?

Nie ma to żadnego znaczenia. O każdej porze roku jestem w stanie coś nowego zauważyć. Każda pora roku jest atrakcyjna. Ale szczególnie pamiętam jeden mój zimowy pobyt. W sobotę zjechaliśmy ekipą telewizyjną do Mikołajek. Następnego dnia mieliśmy nadawać prognozę pogody z Okartowa podczas zawodów bojerowych. Po południu wybrałem się na spacer po mieście, zobaczyć co nowego, zrobić kilka zdjęć, nasycić się kuchnią mazurską. Pamiętam, że gdy wychodziłem z hotelu świeciło słońce, ale wieczorem zaczął padać marznący deszcz, a kiedy po powrocie do hotelu wychodziłem z sauny za oknami było już biało. Przeszedł „froncik” atmosferyczny, będzie o czym mówić w prognozach – pomyślałem sobie. Następnego dnia wyjeżdżaliśmy do Okartowa jeszcze przed wschodem słońca, a dokoła było biało, wszędzie nieskazitelna biel. Służby drogowe jeszcze nie odśnieżyły dróg, wszystkie domy, drzewa, ogrodzenia obsypane śniegiem, podwórza jeszcze nieodśnieżone, znaki drogowe pozalepiane białą pokrywą. Jechaliśmy przez bielutkie drogi, nie znając nazw miejscowości, przez które przejeżdżaliśmy. Tylko z obrazu GPS wiedzieliśmy, że gdzieś na prawo od nas jest jezioro. I pierwsze promienie wschodzącego słońca. Gdyby ktoś chciał kręcić lm o raju zimową porą, powinien wtedy być w tym miejscu razem z nami. Dla takich chwil i pięknych krajobrazów warto wstawać do pracy nawet o 5:30.
Życie jest piękne!