Lidia Piechota

Categories ❤W_M

Opolanka zakochana w Mazurach? A może bardziej w Warmii?

Mam 33 lata, a 10 spędziłam na Warmii, a właściwie podróżując po Warmii i Mazurach. Jestem dziennikarką i od dawna realizuję programy związane z podróżowaniem, turystyką, sportem, aktywnym spędzaniem czasu. Jeszcze w Opolu współpracowałam z lokalną telewizją, a kiedy dyrektor olsztyńskiego oddziału TVP zaprosił mnie do współpracy w Olsztynie, nie zastanawiałam się. Zostałam tu bardzo ciepło przyjęta – wiadomo, młoda, niezamężna, nowa koleżanka w redakcji :-), a gdy poszłam na spacer do Lasu Miejskiego w Olsztynie, w którym znajduje się redakcja, wiedziałam, że właśnie tu chcę być. To w Olsztynie zaczęłam podejmować samodzielne decyzje. Długo nie wspominałam nawet o tym, że urodziłam się w Opolu. Przywiązanie do korzeni przychodzi w wiekiem i ja z wiekiem zaczęłam szczycić się tym, że pochodzę z pięknego i klimatycznego Opola, a świetnie czuję się na urokliwej i tajemniczej Warmii. Tak bardzo wsiąkłam w te lokalne klimaty, że sama poprawiam tych, którzy mówią, że Olsztyn jest na Mazurach. Warmia to inna bajka … Warmia ma duszę. Zatem przyjechałam na Warmię do pracy, do telewizji i właśnie tu stworzyłam swój dorosły świat. Pokochałam niedociągnięcia, zaczęłam rozumieć tutejszą mentalność. To tu nawiązałam wyjątkowe przyjaźnie. Przyjechałam tu sama, tzn. z psem, królikiem i koszatniczkami. Wyjechałam stąd z synem. To na Warmii urodził się mój książę Zachariasz.

Śmiało można stwierdzić, ze jest Pani naszą ambasadorką – czym zasłużyliśmy na tak dużą przychylność?

Faktycznie nawet kiedyś mianowano mnie Ambasadorem Polskiej Turystyki. Wygrałam konkurs Polskiej Organizacji Turystycznej i TVP2 i promowałam Polskę na pokładzie żaglowca Fryderyk Chopin. Realizowałam też materiały dotyczące Warmii i Mazur. Od zawsze cieszę się ogromnie, gdy mogę pokazać światu takie wyjątkowe miejsca, jak jezioro Jeziorak, które z jednej strony jest dzikie i niezagospodarowane, a z drugiej jest zagłębiem luksusu i wypoczynku na najwyższym poziomie. Świadczy o tym, choćby fakt, że do Grand Hotelu Tiffi nad Jeziorakiem przyjeżdżają gwiazdy z różnych stron Europy i wiem, że zakochują się w tamtej okolicy (latem 2015 roku w hotelu były realizowane dwa odcinki programu TOP Model – przyp. red.). Po wizycie w Tiffi, każdy chce tu wrócić, haha :-). Ale tak serio, to nie chodzi tylko o luksus, bo ja na przykład uwielbiam Port 110 i uważam, że to idealne miejsce na wypoczynek z rodziną i ruchliwym dzieckiem. Moją ogromną miłością jest Nowe Kawkowo (o Kawkowie pisaliśmy w numerze 87/2015 – przyp. red.) i Ględy (o tym miejscu napiszemy wkrótce:)- przyp. red.), czyli wypoczynek w stylu slow life. Dla wielu ludzi, którym opowiadam o tych miejscach są one wręcz egzotyczne. Jestem dumna, że gdy opisuję te warmińsko-mazurskie destynacje słuchacze mają ochotę rzucić wszystko i jechać właśnie tam. Tak mi ostatnio powiedział kolega w redakcji. To ogromny komplement. To na Mazurach, a dokładnie na wyciągu w Ostródzie zaczęłam pływać na wakeboardzie, który ukierunkował wiele spraw w moim życiu. Warmia i Mazury to kraina, która porusza i powoduje, że mam łzy w oczach. Najwyraźniej potrafię to przekazać na ekranie. Nie wiem dlaczego tak jest. Po prostu każdy ma swoje miejsce na ziemi.
Dlatego, gdy planowaliśmy kierunki do „SKOKu na Weekend” – programu, który aktualnie prowadzę w TVN Meteo Active, nie miałam wątpliwości gdzie powinniśmy się udać. Powstały odcinki o Jezioraku, o Krutyni i Nowym Kawkowie.

Co na Warmii i Mazurach najbardziej Panią fascynuje?

Mazury fascynują mnie przyrodą – po prostu. Uwielbiam te wyprawy z kamerą do lasu, do parku krajobrazowego i rozmowy z leśniczymi. Z jednej strony kocham sporty ekstremalne i jest mi źle, gdy mam za mało adrenaliny, a z drugiej upajam się spokojem i ciszą tych niezadeptanych rezerwatów i ostoi. Warmia ma w sobie magię, którą tworzą ludzie – artyści, przyrodnicy… Nie każdy oczywiście jest taki, ale ja miałam to szczęście trafić na takich czarodziei, którzy zaszczepili we mnie tę miłość. Teraz cieszę się, że jest coraz więcej młodych ludzi, którzy czerpią z dziedzictwa. To nie jest takie tylko moje czcze gadanie. Naprawdę tak jest. Sam fakt, że na deskach do kitesurfingu, produkowanych w miejscowości Sudwa, producent nadrukował wizerunki warmińskich ptaków, świadczy o tym, że mieszkańcy regionu zaczynają dostrzegać jego wyjątkowość. Ja mam tzw. zajawkę na deski wszelakie, więc zwracam uwagę na takie detale. Byłam na „kajcie” w Jastarni – warmińska kaczucha na mojej desce zrobiła furorę na spocie!

Czy są jakieś miejsca, atrakcje, produkty związane z regionem Warmii i Mazur, które szczególnie Pani lubi i polecałaby odwiedzającym tę krainę turystom?

Uwielbiam Gołdap (zapraszamy tutaj – gdzie znajduje się więcej informacji o Gołdapi – przyp useful site.red). Zawsze, gdy mieliśmy jechać tam na zdjęcia z ekipą telewizyjną z Olsztyna, narzekaliśmy, że to tak daleko. Na szczęście za każdym razem doświadczaliśmy tego, że „Gołdap to nie koniec świata, a początek Europy”, jak mawiał ówczesny burmistrz, który swoją drogą przyczynił się bardzo do mojej fascynacji Gołdapią. Tam jest coś dla każdego – uzdrowisko dla babci i dziadka, stok dla narciarzy i snowboardzistów, rodzinne hotele i spa. Podobnym uwielbieniem, a nawet większym, darzę Okrągłe koło (o Okrągłym pisaliśmy w numerze 87/2015 – przyp. red.) i tamtejszy stok narciarki, po którym można jeździć cały rok. Latem na mountainboardach. W Okrągłem, w Sielance jest tak dobrze, że zaprzyjaźniłam się z właścicielami i tęsknię za nimi, gdy długo ich nie widzę. Jest tam safari, zwierzaki, plac zabaw i dużo przestrzeni. Choć wyjątkowość tego miejsca to przede wszystkim gospodarze. No i kuchnia Pani Eli.